poniedziałek, 5 listopada 2012

Budowa piaskarki syfonowej mobilnej- ciąg dalszy, malowanie części, montaż, oraz próba ciśnieniowa.

Dzisiejszy wpis, obejmie praktycznie końcowe czynności wykonywane przy budowie odwadniacza, tzn., przyspawanie końcówek gwintowanych, wejścia, oraz wyjścia sprężonego powietrza i uchwytów mocujących odwadniacz do zbiornika piaskarki. Przykręcając gotowy odwadniacz, należy go teraz podłączyć do zewnętrznej instalacji powietrznej, tak, jak to przedstawiają zdjęcia poniżej.


Na ostatnim zdjęciu po prawej stronie, pokazane jest, do którego zaworu podłączamy przewód zasilający z kompresora. Rodzaje złącz mogą być różne, w zależności od tego, czy piaskarkę będzie się zasilać z linii sprężonego powietrza, czy też bezpośrednio z kompresora. Przepustowość odwadniacza jest dość duża, bo około 12000 l/min., tak, że, średnice przewodu zasilającego, należy dobrać sobie indywidualnie, a, zależy to od tego, jakie posiada się przyłącza. Ważne jest, aby średnica wewnętrzna przewodu zasilającego, czy z linii, czy też z kompresora nie była mniejsza niż, 12 mm i przewód ten, nie był dłuższy niż 10 metrów. Jeżeli przewód o tej średnicy, miałby być dłuższy niż w przybliżeniu 10 m, to należy zastosować przewód o większej średnicy wewnętrznej, np., 16 lub 20 mm, ze względu na, za duży spadek ciśnienia, w zbyt cienkim przewodzie. Efektem tego może być, ciągły brak powietrza w piaskarce, nie spowodowany, zbyt małą wydajnością sprężarki, co często jest właśnie rozpatrywane pod takim kątem.


Sprawdzenie szczelności przed przystąpieniem do malowania poszczególnych elementów, jest konieczne, aby wyeliminować ewentualne nieszczelności na spawach, oraz połączeniach części, które nie będą demontowane do malowania. Poza tym, jak tu coś poprawić, czy spawać, jak jest wszystko pomalowane i zmontowane w jedną całość. Po takiej próbie, praktycznie można powiedzieć, że piaskarka jest już gotowa do malowania. W czasie, gdy będzie przygotowywana do malowania, można się zająć, osprzętem zewnętrznym, czyli, przycięciem węża o średnicy wewnętrznej 20 mm., na odpowiednią długość, ja zastosowałem wąż o długości 5 m., ze względu na fakt, że jest to piaskarka syfonowa mobilna i można ją przestawić w dowolne miejsce, oraz że, zasięg wykonywanych prac piaskarskich, będzie miał około 10 m., to wywnioskowałem, że taki odcinek węża w zupełności wystarczy. Oczywiście, mój wybór, nie musi być jakąś regułą dla wszystkich, jednak należy wiedzieć, że im dłuższy wąż tym większy spadek ciśnienia na wylocie strumienia z dyszy. Wszystkie te parametry, które podaję w tym i poprzednich artykułach, były testowane przez kilka lat i są one tak dobrane, żeby, każdy, kto zrobi we własnym zakresie, tego typu urządzenie wraz z oprzyrządowaniem, nie był rozczarowany efektem końcowym, a wręcz przeciwnie, cieszył się z dobrze zainwestowanego czasu i funduszy. Wytoczone końcówki, powinny być wciśnięte dość ciasno w wąż i zakute specjalnymi tulejkami, prasą hydrauliczną do zakuwania węży. Najlepiej, wytoczone końcówki i wąż zawieźć do firmy, która zakuwa węże hydrauliczne, na ogół mają doświadczenie w tej kwestii i ktoś kto się tym zajmuje na co dzień, wie jaką siłą ma być zakuty tego typu wąż do piaskowania. Do rękojeści, jaką stanowi zawór gazowy ¾”, z wkręconą jedną częścią śrubunku, też ¾”, należy dotoczyć głowiczkę z nakrętką, do której będzie mocowana dysza z węglika wolframu, lub innego bardzo twardego materiału, odpornego na ścieranie.
Jak widać na zdjęciach, końcówka do zamontowania rękojeści, jest inna niż końcówka z drugiej strony węża. W pierwszych moich projektach, rękojeść była montowana do końcówki węża, bez tulejki osłaniającej, co po pewnym czasie eksploatacji, ulegało zniszczeniu przez ostre kruszywo. Ta tuleja, widoczna na zdjęciach powyżej, zabezpiecza śrubunek mosiężny, właśnie przed uszkodzeniem, gdyż po przykręceniu rękojeści do węża, dochodzi ona do samej przepustnicy zaworu.


Końcówka, na którą nakręcona jest jedna z części śrubunku ¾”, z gwintem, pozwalającym przymocowanie na uszczelce, węża do zaworu regulacji kruszywa w piaskarce, ma stożkowo wytoczony wlot do węża, co ułatwia przepływ strumienia powietrza wraz z kruszywem, oraz, nie powoduje gwałtownego zużywania się tejże końcówki zakutej w wężu. Wiadomo że, na skutek tarcia, za jakiś czas, trzeba będzie wymienić zużytą końcówkę, jednak po przeprowadzeniu wielu testów, stożek wytoczony o odpowiednim kącie, w znacznym stopniu, wydłuża okres eksploatacji.


Dobrze wyschnięte podzespoły piaskarki, można już zmontować i przeprowadzić generalną próbę ciśnieniową. Po spuszczeniu powietrza zaworem spustu kondensatu, zamontowanym w odwadniaczu, też w tym celu, aby właśnie ten zawór, również służył do dekompresji, można wsypać, na próbę, trochę przesianego i dobrze wysuszonego piasku, o frakcji od 0,3 do 0,8 mm., i przeprowadzić pierwsze własnoręczne, piaskowanie. Należy pamiętać, aby jednak zacząć piaskować, trzeba zaopatrzyć się w maskę do piaskowania, oraz specjalne rękawice, najlepiej sięgające poza łokieć. Takie elementy wyposażenia, opisałem w starszym poście. Film instuktarzowy, jak podłączyć piaskarkę do kompresora i jak ją obsługiwać, też jest zamieszczony w moim blogu, jak również tutaj.
Ten artykuł, zakończył serię wpisów, poświęconych budowie piaskarki syfonowej mobilnej we własnym zakresie, ale nie jest on ostatnim wpisem związanym z tak rozległym tematem, jakim jest piaskowanie. Kolejne artykuły, będą miały bezpośredni, lub pośredni związek z tym zagadnieniem i zdradzę tylko, że opisy i zdjęcia w nich zawarte, poświęcę, budowie kompresorów do różnych celów w własnym zakresie, oraz naprawy, przeróbki już istniejących urządzeń i maszyn, jak też regeneracja sprężarek, montowanych w kompresorach warsztatowych i przemysłowych.